aha : witam, moze ktoś mi podpowie co moze znaczyc mój sen?
Kilka dni temu miałam sen, który ciągle chodzi mi po glowie i troche przeraza.
Śnilo mi sie ze miala nastapic wielka zagłada ludzkosci, a wszystko bylo zalewane wodą i po ziemi toczyly sie olbrzymie , błyszczace, ciemnobrazowe kule które wszystko niszczyly. slyszalam potworny hałas, jakby te kule toczyly sie po drewnianym torze, ludzie probowali uciekac na jakies góry zeby sie schronic ale to i tak nie mialo sensu bo wszystko miala zalac woda, brudna i szara. Z drugiej strony tylko pod tą woda mozna sie bylo schronic przed kulami które sie toczyly jakby po powierzchni. brrrrrrrrrrr , mam duzo dziwnych snow ale ten jakos bardzo wywarl na mnie dziwne wrazenie. Co o tym myslicie?
pawloczka : … a więc (nigdy nie zaczynajcie tak zdania hah:P) takiego snu to ja nigdy nie miałam… zaczeło sie od tego, że niby jestem jakąs czarodziejką… i wraz z innymi czarodziejami (moi znajomi ) mieliśmy odnaleźc jakąs dusze przy czym sami musieliśmy broić się przed złymi magami… najpierw wszystko działo sie w jakis podziemiach gdzie wszyscy obmyślaliśmy plan działania…nagle znajdowałam sie w jakims pomieszczeniu gdzi widziałam walke dwoch dusz… dziwne to co teraz pwiem ale kazde każde zadane przez nich „uderzenie” sprawiało, że mje ciało ogarniał chłód… kiedy walka się skończyla z innymi „magami” ;-) wchodziliśmy do jakiegoś budynku… spokojnie..powoli… –>coraz szybciej… ogarniał nas strach… i znowu znalazłam sie w podziemiach… tyle ze teraz juz plan działania byl jasno określony… mieliśmy leciec…złapać duszę tak by „Ci źli” nie pamietali o tym tj. mieliśmy dar do usuwania z pamieci roznych momentów… no i teraz w sumie sie zaczeło..lecieliśmy…dusze odnaleźliśmy..wzbiliśmy sie powyzej atmosfery ziemskiej… ktos spadł… ktos zaczął sie dusic..ogolna zagłada… i trach..jestesmy w domu wszyscy bezpieczni… pukanie do drzwi… jakaś policja heheh magiczna :P okazało się, że wszystkie momenty usuwane z pamięci byly notowane…a my przekroczyliśmy liczbe dozwoloną … jednak do „wiezienia„zabrali rodziców… zeby ich obronic ja musialam wyruszyc na misje…dziwne bo jako mag jechałam autobusem..nie leciałam.. a w autobusie najważniejsze…. podeszła do mnie iskrzaca plama… złapała za głowe zrobiła głeboki wdech…i wyssała ze mnie dusze… obudziłam sie bo zaczełam sie dusić… cos ze mną jest nie tak?! pozdrawiam ;]
