Franekl85 : Witam, nie dawno zerwałem Z dziewczyną po trzech latach związku, od tamtej pory śnią mi się straszne rzeczy. Chodzi mi tu o dwa sny, pierwszy to było zaraz po rozstaniu, śniło mi się że załamany piłem z kolegami w lesie, w tym czasie popsuł mi się telefon, gdy wróciłem do domu dowiedziałem się że moja była dziewczyna chciała się ze mną zobaczyć, porozmawiać i w drodze do mnie napadły ją psy i dotlkiwie pogryzły, wylądowała w szpitalu. dodam że jej najwiekszym lękiem są bezdomne psy bo kiedyś ją taki napadł tyle że, nic się nie stało.
drugi znacznie krótszy. gdy wszedłem do domu w nocy, ujżałem w kuchni dwa czarne, ruchome obłoczki, to były duchy(chyba) popatrzyłem na nie a one rzuciły się na mnie i zaczeły mną miotać czułem sie zupełnie bezradny.
Pomóżcie proszę bo te sny się powtarzają a mój stan psychiczny i tak juz mocno nadwyrężony pogarsza.
Lubi : Mój sen był jednym z tych snów którego nie mogłem kontrolować…zazwyczaj udaje mi sie to w 80% przypadkach… ten jednak był nie do opanowania może dlatego ze cały widziałem z boku…nie występowałem w osobie 1. Od początku… najpierw widziałem koleżanki z klasy które miały sesje zdjęciową, wszystko pamiętam te dziwne lampy i fotografa… nagle punkt mojego widzenia przeniósł sie poza pomieszczenie i widziałem potem wszystko z balkonu na którym stała kolejka do fotografa. Na końcu stała moja najbliższa przyjaciółka. W której się podkochuje. po pewnym czasie wychyliła sie za barierkę i wypadła na dziedziniec który był pełen śniegu. Po pewnym czasie zabrała ją karetka. Niemal w tym samym momencie ktoś odebrał telefon i powiedział na głos. Klaudia poroniła w szpitalu. Wcześniej nie było widać ze jest w ciazy . nie rozumiem tego snu, ktoś mi pomoze?
Endriu : Byłem w szpitalu przechodziłem koło chorych ludzi starych chorych ludzi szukałem wyjścia , nie chciałem na nich patrzec. Wszedłem do sali w poszukiwaniu wyjścia pod ścianą siedział bardzo stary schorowany mężczyzna był bardzo skurczony ze swojej choroby obok był stojak z kroplówką potrąciłem przypadkiem ten stojak przesuwając go i usłyszałem głos tamtego dziadka ” panie prosze przesuń mnie pan do mojego kolegi…” prosił bardzo smutny. Pomogłem mu i siedział obok z innym dziadkiem koło siebie. Warunki były ciężkie ci ludzie umierali. czułem ze zaraz się popłacze. Znalazłem wyjście i pojawiłem sie koło mojej szkoły. Słyszałem nisko latające awionetki ludzie mówili ze zaczeła sie wojna.
Nie wiem tylko o co chodzi w tym śnie.
Ryfka : Jeśli ktoś poświęci mi chwilkę będę wdzięczna. Jednej z ostatnich nocy miałam sen, a właściwie był to zlepek snów. Nie umiem sobie wytłumaczyć, czy to co mi się przyśniło jest tylko i wyłącznie odreagowaniem ostatnich wydarzeń, które miały miejsce w moim życiu, czy są to obrazy nic nie znaczące, czy może mówiące o czymś, czego zupełnie nie umiem zauważyć.
Otóż pierwszym z wątków tego snu było to, iż znajduję się w szpitalu. Był to duży, stary, zaniedbany szpital. Chodziłam po korytarzach i zagladałam do sal. Najwyraźniej czegoś lub kogoś szukalam, lecz nie wiem co lub kto to mógł być. Zajrzałam do jednej z sal. Otworzyłam wielkie drewniane drzwi. Sala była ogromna, a na łóżkach leżały same kobiety w róznym wieku. Nastepnie wyszłam z powrotem na korytarz, otworzyłam znowu jakieś wielkie, drewniane drzwi. Przede mną wyjawiła się również sala chorych. Tym razem była to mniejsza sala i było w niej masę łóżek, na których leżeli starzy, chorzy mężczyźni. Ich widok napawał mnie smutkiem. Zatrzasnęłam drzwi i szłam nadal ciemnym korytarzem. W pewnym momencie podbiegły do mnie dziewczyny (we snie wiedziałam, ze są to moje koleżanki, lecz teraz dokładnie nie umiem przypomniec sobie kto to był). Koleżanki dały mi malutkie dziecko, noworodka, zawiniętego w jakiś kolorowy kocyk. Widać było, że to dzieciątko dopiero co się urodziło . Jego buźka była jeszcze czerwona. Pamiętam, że miało czarne włoski na główce. Nie chciałam brać tego dziecka, mówiłam, że to nie moje dziecko. One jednak upierały się, że mam wziąć dziecko; że to moje dzieciątko. Sen w tym momencie się urwał.
Nastepnie przysniło mi się, że mój tata umarł. Bardzo płakałam. A po chwili nastepny sen, że przyjeżdżam do rodziców, wchodze do bloku i nie mogę znaleźć drzwi ich mieszkania. Błąkam się po korytarzu, wchodzę na piętro rodziców i widzę, że nie ma tam drzwi oznaczonych nr. ich mieszkania. Są jakieś inne wejścia, inne mieszkania i inne nr. mieszkań, co było niedorzeczne, gdyż na tym piętrze nie powinny się one znajdowac. Byłam zdezorientowana i przestraszona.
Nie wiem, czy sen ze szpitalem i noworodkiem mam odnieść tylko i wyłącznie do odreagowania tego co działo się ostatnio w moim życiu (a mianowicie znalazłam się w szpitalu i straciłam Aniołka, którego nosiłam pod serduszkiem; natomiast śmierć taty we snie mam traktować tylko i wyłącznie jako moje obawy, gdyż tata jest po 2 zawałach, a przed kilkoma dniami na moich oczach umierał mężczyzna w jego wieku, również na zawał serca)?
A co miało znaczyć poszukiwanie mieszkania rodziców?????
Proszę o pomoc.
Endriu : Wczoraj w nocy miałem bardzo niepokojący sen, zresztą sami przeczytajcie.
Na początku snu byłem w szpitalu, był on bardzo zaniedbany a sala z łóżkami wyglądała okropnie. Łóżka koloru brązowego na dodatek piętrowe ( myślę że ten moment mógł być spowodowany wrażeniami z wyjazdu ponieważ spałem w schronisku młodzieżowym ). Na dwóch łózkach koło siebie leżeli moi dziadkowie. W późniejszej fazie snu leżał tylko dziadek a babcia ja i moja mama siedzieliśmy koło niego ( dziadek miał operacje raka wiec stąd chyba pojawił sie w moim śnie, ale operacja się udała :) ), w pewnej chwili wszystko się zmieniło, nie siedzieliśmy na duzej sali tylko na małej z łóżkiem piętrowym na którym lezał dziadek oraz z rozłożoną kanapą na której leżał koc ( myśle że to też spowodowane wrażeniami z wycieczki). Ale teraz jest cos czego nie rozumiem, podszedłem do tej kanapy, a koc zaczął wariować i rzucac się po całym łóżku… byłem przerażony i stałem jak wryty, mój dziadek zerwał się z łóżka i pobiegł do rogu łóżka mocno się zamachnął tak jakby chciał cos uderzyc nad kocem, machnął ręką ale nic sie nie stało koc dalej szalał… tu też jest coś dziwnego bo zacząłem racjonalnie myślec tak jakbym nie spał. Czytałem kiedys ze w takiej sytuacji trzeba krzyknąć jakąś regułkę do Boga o pomoc. Krzyknąłem więc „Jezu Chryste ratuj…” poczułem ścisk na gardle mój krzyk nie wydobył się co wiecej chciałem głośno krzyczeć a nie mogłem wydusic z siebie ani słowa. Pamietam ze zanim sie obudziłem widziałem jak świat jak przez łzy… myśle że mimo wszystko mój cichy krzyk pomógł mi się obudzic…
Teraz po tym wszystkim czuje ze jest ze mną cos nie tak… coś się dzieje albo coś się zbliża
Asikrybka : obecnie jestem w ciąży z drugim dzieckiem, do rozwiązania zostało mi 5 tyg., miałam dwa razy podobny sen: widziałam siebie w zaawansowanej ciąży i nagle dostałam miesiączkę, co przyjęłam najpierw to ze spokojem mówiąc raz o tym mamie a za drugim razem mężowi, po czym za chwile wpadłam w panikę, że to nie jest okres tylko krwawienie i coś grozi dziecku i trzeba jechac do szpitala, co to oznacza?
martam_1987 : snilo mi sie ze jestem w zaawansowanej ciazy bo juz mialam spory brzuch, mieszkam normalnie z ropdzicami, ojciec dziecka mieszak u siebie… w nocy zaczynam miec skurcze, ide do pokoju rodzicow wyciagam tate z lozka i zawozi mnie do szpitala (ktorego tak naprawde nie ma w tym miejscu ktore mi sie przysnilo), szpital na pierwszy rzut oka mi sie ie podoba, widze porodowke na niej 5 stanowisk amych metalowych łózek, odstrasza mnie to, widze lekarzy jak przyjmuja poród innej kobiety… nagle zaczynam plakac i prosze tate zeby zalaltwil mi cesarskie ciecie bo strasznie boje sie tego bolui nie chce rodzic silami natury, tata na to zebym nie plakala i ze chyba nie da sie tak zalatwic, bo mam „miednice stworzona do rodzenia dzieci”, placze dalej, boje sie… prosze tate zeby mimo wsyztsko zalatwil cesarskie ciecie, nie wiem zeby zaplacil…potem nagle zaczynam krwawic nie wiadomo skad i dlaczego, pozniej okazuje sie ze skurcze byly przedwczesne i bede rdzic za jakis czas (okolo 2 miesiace) w drodze powrotnej do domu dzwonie do ojca dziecka i mowie ze własnie wracam ze szpitala i moj sen sie konczy…
troche zawily ale czy ktos moze mi powiedziec co on oznacza?
z gory dziekuje
uhu : Mialam ciekawy sen, ale troche mnei niepokoil. snilo mi sie , ze chodzilam jakimis dziwnymi starymi, zaniedbanymi korytarzami(byla noc, czy wieczor). to byl ogromny niemily budynek szpitala. a potem nastepnego dnia, bylo piekne slonce, przed tym budynkiem wylanial sie piekny park, w ktorym bylo duzo ludzi czekajacych na start. ja siedzialam ze znajomymi, a wlasciwie oni lezeli i sie wylegiwali, ja bylam niespokojna. tuz przed startem(oficjalnym gwizdkiem) zaczelam biec, bylam przed wszystkimi, potam zwolnilam i sie zatrzymalam, obok mnie przebiegali ludzie. wtem zaczelam wracac i bieglam pod prad. gdy podbieglam do miejsca gdzie byli znajomi to juz ich nie bylo. Niestety dokladnie nie pamietam co bylo dalej(a cos bylo). chyba wrocilam do wyścigu, ale wygranej nie bylo.
iskiereczka : Śnił mi się dzisiaj szpital , ale nie był to zwykły szpital. Był on bardzo wysoki miał ponad 20 pięter i na każde piętro prowadziły ruchome schody. Pamętam, że chciałam iśc do ginekologa i nie mogłam go nigdzie znalesc obleciałam cały szpital. Za to natrafiałam na różne pomieszczenia w tym szpitalu. Jeden to był odzdział dla noworodków, widziałam sale gdzie przywoza rannych ludzi z wypadku. Nie wiem co to może znaczyć??
Kala8823 : Mam wielka prosbe o interpretacje snu….wlasciwie to snow…otoz od jakis 2 tygodni co pare dni sni mi sie szpital….raz jestem jego pacjentka…raz odwiedzam chorych…dziwi mnie to poniewaz nigdy w szpitalu nie lezalam i rzadko go odwiedzam..Druga rzecz ktora sie pojawia czesto w moich snach to to ze widze śpiącą osobe najczesciej chlopaka ktory mi sie podoba…albo mnie sama spiaca..prosze pomozcie…
