feeca : Sniło mi się dziś coś co bardzo wzburzyło mój spokój.
Siedziałam w pokoju z mężczyzną, nie pamietam kto to był, ale ktoś na kim mi średnio zależało… przyszedł do mnie i rozmawiał ze mną.
W pewnym momencie usłyszałam lecący samolot, dość głośny dźwięk sugerujący niski lot nad blokami. Wyjrzałam przez okno i widzę jak wprost na mnie leci pocisk. Upada zaraz pod moimi nogami ale nie wybucha.
Natychmiast uciekam… ten mężczyzna wciąż siedzi w tym pokoju gdzie leży na podłodze pocisk. Wszystko dzieje się bardzo szybko.
Ja uciekam, udaje mi się uciec tylko za drzwi i mam świadomość, że za chwilę nastąpi wybuch. Myśl jaką mam w głowie to, że nie uda mi się uciec przygniotą mnie gruzy.
Budzę się… zanim nastąpił wybuch pocisku.
O co może chodzić????
Brunona S : W ostatnim śnie uciekałam gdzieś i przed kimś, a chodź nie wiem dlaczego i nie znam tych osób ani miejsc, jestem w stanie rozpoznać każdy szczegół z nimi związany-tak realny był ten sen.
Śniła mi się ta ucieczka, którą przegrałam. Trzy osoby (dwie kobiety i mężczyzna) goniły mnie z pistoletami strzelając do mnie. Młodsza z kobiet dogoniła mnie, jednak nie była w stanie oddać strzału (zbyt słaba psychicznie?). Druga nadbiegając zdawała się być bardziej zdeterminowana, w mojej obecności skarciła swoją towarzyszkę i oddała strzał w moją stronę-trafiła mnie w obojczyk. Upadłam. Zrobiło mi się ciepło i przed oczami pociemniało mi na chwilę. Oddając drugi strzał trafiła w lewy bok-zaczęłam bardzo mocno krwawić, jednak moja świadomość wzrosła. Czułam ból. Przybiegł mężczyzna. Ogarnął sytuację z niepewnością . Dało się czuć złość, lecz w stosunku do tych kobiet. Poprosiłam go : „Zabij mnie!” i celując w moją skroń oddał strzał. Poczułam gorąco, bezwład, ulgę i wolność…
Nie było jednak tunelu z białym światłem. Znalazłam się w tym samym mieszkaniu, lecz już bez zabójców. Czułam się świetnie. Widziałam wiele osób, które uśmiechały się jednak nie rozmawiały ze mną. Nie znałam ich. Zaczęłam wędrówkę po klatce schodowej i spotkałam swoją rodzinę, która oczekiwała ode mnie wykonanych obowiązków… Rozmawiali ze mną jak wcześniej. Wysłali na zakupy do miasta. W tramwaju spotkałam mężczyznę w średnim wieku z nadwagą i szczerym uśmiechem, który wiedział co się stało. Zaczął ze mną dyskusję i okazało się, że on też jest martwy. I ci wszyscy uśmiechający się ludzie, których jest tak wielu, też nie żyją… Spędziłam z tym człowiekiem cały dzień. Częstował mnie truskawkową gumą balonową i odprowadził do domu… W skrzynce na listy znalazłam kopertę zaadresowaną na moje nazwisko, a w niej bilet lotniczy do niewielkiego miasteczka w stanie Missouri, w USA zabukowany na dziś wieczór. Mężczyzna powiedział: „Tam jest Twoje miejsce…” i odszedł. Zostałam sama w windzie, a gdy drzwi się otworzyły zobaczyłam całą moją rodzinę… i zniknęłam. Obudziłam się, gdy drzwi windy zamknęły się…
Jak połączyć te wszystkie symbole? Jak je zinterpretować? Dodam że to nie pierwszy sen w którym zginęłam postrzelona w głowę…
asena3 : Witam serdecznie i prosze o interpretacje mijego snu.
Silo mi sie ze stoje przy samochodzi(moim) i z pewnej odleglosci obserwuje gasnace ognisko i na nim dwa kruki, w tym snie mialam skojarzenie ze one jedza padlinę, probowalam im robic zdjecie, dzieki zoom, widzialam wyrazniej jednego z nich, patrzyl sie na mnie agresywnie, jakyby byl gotowy do ewentualnego ataku..Ja myslalam o tym ze powinna w sumie wejsc do auta, ale chcialam zrobic to jakze ciekawe ujecie. Aparat wylaczal sie co chwila, jakby baterie byly slabe, ale nei poddawalam sie i w koncu porobilam pare zdjec…..
(W samochodzie, przy ktorym stalam byly chyba zamkniete kruki, nie wiem nei moge sobie dokladnie przypomniec skad ta mysl we snie. W kazdym badz razie, te dwa byly ostatnimi krukami, na wolnosci.)
Tak wiec robilam te zdjecia, i nagle kruki zerwaly sie i pofrunely w strone mezczyzny , ktory sie nagle (jeszcze dalej za ogniskiem) tam znalazl. Ten facet mial na sobi kapelusz i jasny dlugi plaszcz. Nie widzialam jego twarzy, wystraszylam sie , ze one go chca zaatakowac, ale nie przefrunely tylko bardzo blisko niego i oddalily sie…..
Z tego co do tej pory czytalam kruki, zwiastuja smierc, zla wiadomosc, rozstanie..nic dobrego wiec, ale co moga oznaczac 2 kruki w powyzszym kontekscie????
Bardzo prosze Was o szybka interpretacje, boje sie, co tu duzo mowic. Tym bardziej ze 2 dni temu snilam o umierajacym dziecku(wlasnym) i o kobiecie ubranej na czarno, o cmentarzu , o zmarlej babci i zmarlej kolezence. Prosze.
uhu : Dzis smialam ciekawy sen.
Jechałam na motorze z jakims mężczyzną po torach. Torowisko wychodziło z lasu, było pomiedzy polanami, wysokimi trawami a same tory byly tylko troche zarosniete. wskazywalobny na to, ze zadko tamtedy jezdza pociągi.co ciekawe, tory te byly torche zarosniete przez trawe i mialam wrazenie, ze jade pod prąd. Niestety nie kierowalam nim, siedzialam z nim. Bałam się, bo gośc wiózł mnie w sumie niewiadomo gdzie. Krzyczałam tylko do niego, by uważał, bo zaraz sie rozbijemy, ponieważ zaraz w nas uderzy samochód (nie pociag, a samochód) i faktycznie nagle z zza zakretu wyjechalo auto. Facet skręcił na trawę i myslalam, ze zaraz wroci na „szlak”, ale podjechal do swojego domu. jego dom byl stary, skromny, zaniedbany, biedny, nie rozwalający, ale wlasnie biedny. Podwórko tez bylo zanidbane, widzialam za to kulejące psy i koty!!! – i to mnie ciekawi. Pomimo tego smutnego widoku, czuc bylo jakas szczerosc i dobroc. Moim zdaniem wazne bylo to, ze on mieszkał z matką. Matka byla stara, taka babina w chuście. Jestem ciekawa co to moze oznaczac. Pozdrawiam
Endriu : Byłem w szpitalu przechodziłem koło chorych ludzi starych chorych ludzi szukałem wyjścia , nie chciałem na nich patrzec. Wszedłem do sali w poszukiwaniu wyjścia pod ścianą siedział bardzo stary schorowany mężczyzna był bardzo skurczony ze swojej choroby obok był stojak z kroplówką potrąciłem przypadkiem ten stojak przesuwając go i usłyszałem głos tamtego dziadka ” panie prosze przesuń mnie pan do mojego kolegi…” prosił bardzo smutny. Pomogłem mu i siedział obok z innym dziadkiem koło siebie. Warunki były ciężkie ci ludzie umierali. czułem ze zaraz się popłacze. Znalazłem wyjście i pojawiłem sie koło mojej szkoły. Słyszałem nisko latające awionetki ludzie mówili ze zaczeła sie wojna.
Nie wiem tylko o co chodzi w tym śnie.
Ola2007 : witam:)
Jak mozna zinterpretowac moj sen:
ide, ide, mam w lewej dloni – otwartej dloni garsc gwoździ, normalnych, bez rdzy, gwozdzie jak gwozdzie, dlugie w kazdym razie, ide dalej, ide, mam w tej samej dloni juz nie gwozdzie a piasek, garsc piasku, ide dalej, ide i nagle z tego piasku wyciagam duzy bursztyn, za mna idzie mezczyzna, rozpoznaje postac, pracowal kiedys w tej samej fimie co ja, potezny mezczyzna, idzie za mna i widzac bursztyn z zaciekawieniem wyciaga po niego reke, chce go obejrzec, bierze i oglada, i nie oddaje:)
Nitka : Bardzo proszę o pomoc w interpretacji snu:
Szłam na wysokich szczudłach razem z moim chłopakiem i nieznajomym mężczyzną. Szliśmy środkiem ulicy i wszystko widziałam z góry. Najpierw zobaczyłam przelatujące samoloty pasażerskie, później samoloty pasażerskie zaparkowane na ulicy i szpalery samolotów wojskowych. Wszystkie stały na ulicy którą szłam, świeciło słońce. Gdy minęliśmy samoloty, zobaczyłam zabudowania osiedla mieszkaniowego, jednak widziałam je jakby z lotu ptaka. Wśród budynków stały dwa ogromne krzyże. Pokazałam je mojemu chłopakowi i w tym samym momencie straciłam równowagę i zaczęłam przewracać się, bałam się, że spadnę z tych szczudeł. Złapałam go i próbowałam odzyskać równowagę, ale on nie bardzo mi pomagał, więc powiedziałam do niego, żeby przywrócił mnie do pionu :) Dotarliśmy na osiedle, które widzieliśmy wcześniej, było zielono, drzewa, trawa. Ktoś włączył płytę z muzyką poważną. Było tak miło, że zasnęłam. Obudziłam się po jakimś czasie, byłam w domu babci. Babcia i mama krzątały się po mieszkaniu, a w kuchni był dziadek, który zmarł w zeszłym roku. Zajmował się czymś, ale nic nie mówił. Spytałam, gdzie są wszyscy. Mama powiedziała mi, że poszli i była zła, że mój chłopak i nieznajomy spali wcześniej w jej łóżku. Razem z babcią zaczęły mi tłumaczyć, że powinnam z nim zerwać. Nie słuchałam ich, znalazłam telefon i zadzwoniłam do niego. Powiedział, że wpadnie do mnie wieczorem, ucieszyłam się i powiedziałam, że to chyba oczywiste. Odpowiedział mi, że wcale nie, bo musimy porozmawiać o naszym związku. Poczułam się zagrożona, odpowiedziałam mu, że zastanowimy się wieczorem, co zrobić, żeby poprawić nasze relacje. Żałowałam, że zasnęłam i zostawiłam go i że nie wypiliśmy szampana… bo to był sylwester (nota bene wczoraj faktycznie pokłóciłam się z chłopakiem… no i jesteśmy po 30, jeśli ma to znaczenie).
Dzień wcześniej śniło mi się, że zmarła moja przyjaciółka, a ja spóźniłam się na jej pogrzeb, bo nie wiedziałam w co mam się ubrać, nie mogłam znaleźć nic czarnego. Gdy dobiegłam na cmentarz, było już po pogrzebie i widziałam tylko grób.
Dziękuję za pomoc.
Vanilia22 : Tych snów nie pamiętam zbyt szczegółowo. Ale zapamiętałam myślę najważniejsze.
1 sen. Byłam w jakimś nieokreślonym miejscu. Spotykam swoich dawnych znajomych. Rozmawiamy i nagle nie wiem skąd wyrasta drewniana drabina. Wszyscy wskakujemy na nią i się ścigamy po niej! Pamiętam, że było mi ciężko wspinac się po szczeblach tak szybko aby im dorównać. W pewnym momencie moja koleżanka zaczęła przesuwać się na mnie. Prześcignęła mnie a ja usunęłam się aby uniknąc kolizji. I gdy osiągnęłam pewien poziom gdzie miliśmy się zatrzymać nagle moje szczeble się złamały i zaczęłam spadać. Aby uniknąc zderzenia z ziemią udało mi się złapać tych, ktore się jeszcze nie złamały i zaczynałam od początku.2 sen. Śnił mi się staw. Był piękny. Tafla wody była lekko zielonkawa a roślinnośc ładnie go otaczała. Weszłam do wody. Była bardzo przyjemna. Siedziałam w niej do pasa. I nagle widzę węża w wodzie! Woda była przejrzysta. Widziałam jak staw zapełnia się tymi wężami i jeden zjadał drugiego. Ten pierwszy rósł w siłę. Nie jestem pewna ale chyba liniał. Patrzyłam zdumiona. Nagle słyszę głos z boku. To postać mężczyzny. Stał obok drzewa i wołał mnie. A ja nie mogłam się ruszyć. Patrzyłam ciągle zafascynowana tym widowiskiem.
Czy ktoś może mi pomóc?
Z gory dziekuję:)
Ryfka : Jeśli ktoś poświęci mi chwilkę będę wdzięczna. Jednej z ostatnich nocy miałam sen, a właściwie był to zlepek snów. Nie umiem sobie wytłumaczyć, czy to co mi się przyśniło jest tylko i wyłącznie odreagowaniem ostatnich wydarzeń, które miały miejsce w moim życiu, czy są to obrazy nic nie znaczące, czy może mówiące o czymś, czego zupełnie nie umiem zauważyć.
Otóż pierwszym z wątków tego snu było to, iż znajduję się w szpitalu. Był to duży, stary, zaniedbany szpital. Chodziłam po korytarzach i zagladałam do sal. Najwyraźniej czegoś lub kogoś szukalam, lecz nie wiem co lub kto to mógł być. Zajrzałam do jednej z sal. Otworzyłam wielkie drewniane drzwi. Sala była ogromna, a na łóżkach leżały same kobiety w róznym wieku. Nastepnie wyszłam z powrotem na korytarz, otworzyłam znowu jakieś wielkie, drewniane drzwi. Przede mną wyjawiła się również sala chorych. Tym razem była to mniejsza sala i było w niej masę łóżek, na których leżeli starzy, chorzy mężczyźni. Ich widok napawał mnie smutkiem. Zatrzasnęłam drzwi i szłam nadal ciemnym korytarzem. W pewnym momencie podbiegły do mnie dziewczyny (we snie wiedziałam, ze są to moje koleżanki, lecz teraz dokładnie nie umiem przypomniec sobie kto to był). Koleżanki dały mi malutkie dziecko, noworodka, zawiniętego w jakiś kolorowy kocyk. Widać było, że to dzieciątko dopiero co się urodziło . Jego buźka była jeszcze czerwona. Pamiętam, że miało czarne włoski na główce. Nie chciałam brać tego dziecka, mówiłam, że to nie moje dziecko. One jednak upierały się, że mam wziąć dziecko; że to moje dzieciątko. Sen w tym momencie się urwał.
Nastepnie przysniło mi się, że mój tata umarł. Bardzo płakałam. A po chwili nastepny sen, że przyjeżdżam do rodziców, wchodze do bloku i nie mogę znaleźć drzwi ich mieszkania. Błąkam się po korytarzu, wchodzę na piętro rodziców i widzę, że nie ma tam drzwi oznaczonych nr. ich mieszkania. Są jakieś inne wejścia, inne mieszkania i inne nr. mieszkań, co było niedorzeczne, gdyż na tym piętrze nie powinny się one znajdowac. Byłam zdezorientowana i przestraszona.
Nie wiem, czy sen ze szpitalem i noworodkiem mam odnieść tylko i wyłącznie do odreagowania tego co działo się ostatnio w moim życiu (a mianowicie znalazłam się w szpitalu i straciłam Aniołka, którego nosiłam pod serduszkiem; natomiast śmierć taty we snie mam traktować tylko i wyłącznie jako moje obawy, gdyż tata jest po 2 zawałach, a przed kilkoma dniami na moich oczach umierał mężczyzna w jego wieku, również na zawał serca)?
A co miało znaczyć poszukiwanie mieszkania rodziców?????
Proszę o pomoc.
justka : Witam
Śniło mi się że kocham się z mężczyzną z którym się spotykam, sen był bardzo realistyczny i bardzo miły… Ciekawe co oznaczał ?
pozdrawiam
