pawloczka : … a więc (nigdy nie zaczynajcie tak zdania hah:P) takiego snu to ja nigdy nie miałam… zaczeło sie od tego, że niby jestem jakąs czarodziejką… i wraz z innymi czarodziejami (moi znajomi ) mieliśmy odnaleźc jakąs dusze przy czym sami musieliśmy broić się przed złymi magami… najpierw wszystko działo sie w jakis podziemiach gdzie wszyscy obmyślaliśmy plan działania…nagle znajdowałam sie w jakims pomieszczeniu gdzi widziałam walke dwoch dusz… dziwne to co teraz pwiem ale kazde każde zadane przez nich „uderzenie” sprawiało, że mje ciało ogarniał chłód… kiedy walka się skończyla z innymi „magami” ;-) wchodziliśmy do jakiegoś budynku… spokojnie..powoli… –>coraz szybciej… ogarniał nas strach… i znowu znalazłam sie w podziemiach… tyle ze teraz juz plan działania byl jasno określony… mieliśmy leciec…złapać duszę tak by „Ci źli” nie pamietali o tym tj. mieliśmy dar do usuwania z pamieci roznych momentów… no i teraz w sumie sie zaczeło..lecieliśmy…dusze odnaleźliśmy..wzbiliśmy sie powyzej atmosfery ziemskiej… ktos spadł… ktos zaczął sie dusic..ogolna zagłada… i trach..jestesmy w domu wszyscy bezpieczni… pukanie do drzwi… jakaś policja heheh magiczna :P okazało się, że wszystkie momenty usuwane z pamięci byly notowane…a my przekroczyliśmy liczbe dozwoloną … jednak do „wiezienia„zabrali rodziców… zeby ich obronic ja musialam wyruszyc na misje…dziwne bo jako mag jechałam autobusem..nie leciałam.. a w autobusie najważniejsze…. podeszła do mnie iskrzaca plama… złapała za głowe zrobiła głeboki wdech…i wyssała ze mnie dusze… obudziłam sie bo zaczełam sie dusić… cos ze mną jest nie tak?! pozdrawiam ;]
