Jelene : Witam , znowu potrzebuję pomocy :)
Śniło mi się, że byłam na wakacjach z pewnym facetem. Siedzieliśmy ze znajomymi, ja w pewnym momencie wyszłam do łazienki wykąpać się. Rozebrałam się od góry do pasa, próbowałam zamknąć drzwi na klucz ale się nie dało, za każdym razem drzwi otwierały się, kluczyk przekręcał się ale drzwi nadal nie były zamknięte. Za którymś razem gdy próbowałam zamknąć stanął w drzwiach chłopak z którym się spotykam, ja się strasznie przestraszyłam i zakryłam ze wstydu, że mnie widzi nagą.
Proszę zinterpretujcie. Dziękuję z góry :)
elffin : Jest coś, co nie daje mi spokojnie zasnąć. Wbiło we mnie swe szpony, tkwi gdzieś głęboko we mnie. Mam dużo czasu na rozmyślanie o tym. Nie wiem co to jest.
Noc nie przynosi mi ukojenia, nie zsyła mi pięknych snów, spokoju, odpoczynku. Całymi godzinami siedzę zmęczona, znużona. Nie dane jest mi zasnąć. Najczęściej dla zabicia czasu siedzę przed monitorem komputera. Z resztą nie ma co pisać na temat tego co robie w nocy, ponieważ właściwie nie robię nic. Gdy udaje mi się wreszcie zasnąć koło piątej, szóstej rano nawet sen nie daje mi odpoczynku. Dręczą mnie mary senne, prawdziwe jak jawa, przerażające, pełne realnego bólu. Oto jeden z moich snów, opowiem go na tyle ile pamiętam, wiadomo, sny nie lubią się zapamiętywać w całości…
Być może tylko dla mnie są straszne, być może interpretacja nie jest zawiła dla kogoś z zewnątrz… Bardzo mi zależy na tym by zdjąć ciężar, zrozumieć siebie i normalnie spać.Cmentarz. Nieokreślona pora dnia ani nocy.
Widzę kobietę pogrążoną w wielkim smutku, pochyla się nad nagrobkiem, układa na nim święte rysunki. Ikony przedstawiają wizerunki świętych klękających przed krzyżem, na którym Chrystus skonał. W pełnej łez twarzy rozpoznaję moją ciotkę.
Muszę tu podkreślić, że jestem ateistką. Owa ciotka (siostra mojego taty) zginęła parę lat temu w tragicznym wypadku, tym bardziej było to dla mnie przykre gdyż spędzałam u niej wtedy wakacje.Mieszkanie.
Właśnie dostałam klucze do mieszkania, wręczyła mi je moja babcia (matka taty). Oprowadziła mnie po mieszkaniu, opowiedziała mi jak naprawdę zginął mój tata.. poczym jej miejsce zajął mój ojciec.
(nie miałam okazji w prawdziwym życiu poznać swojego ojca, ponieważ zmarł tragicznie gdy miałam 3miesiace, nie znam go nawet z opowieści, ponieważ każde pytanie na jego temat powoduje potok łez i gloryfikowania zmarłego. Nie wiadomo do tej pory czy było to samobójstwo czy morderstwo. Babci też właściwie nie znałam, ponieważ zanim zmarła jej świadomość została pochłonięta przez chorobę, wiec nie było jak z nią nawet porozmawiać.)
Mieszkanie było ładne, jasne, przestronne, pełne zabytków. Tata pojawił się po to bym go poznała. Rozmawiałam z nim godzinami, były to bardzo przyjemne dla mnie rozmowy, dopóki nie przypomniało mi się co powiedziała babcia. Opowiedziała mi o złym psychopatycznym wujku, który przykuł mojego tatę do drewnianego krzyża do góry nogami. Tak jak rzymianie Jezusa tyle, że do góry nogami. Przypominało mi to odwrócony krzyż satanistów. Podczas opowieści babci czułam jego ból. Czułam jak gwoździe przebijają mi ciało, czułam ostatkiem sił jak krew nabiega mi do mózgu, miałam wrażenie że składam się z bólu, niekończącego się cierpienia.
Spytałam tatę jak to naprawdę było i czemu. Nie otrzymałam odpowiedzi, gdyż pokój nagle zaczął wirować, z każdego kąta, ze ścian z mocą tornada pojawiły się demony. Silne i wściekłe. Próbowałam je zabić, lecz gdy pokonałam jednego natychmiast atakował mnie następny. Tata stał bezsilny za progiem pokoju, płakał, bardzo chciał mi pomóc.
Udało mi się uciec.
Ocknęłam się z ojcem na cmentarzu pokazywał mi swój grób, zasypany świętymi obrazami. Ciotka nadal tam była, ale nie zwracała na nas uwagi, zajmowała się liczeniem świętych. Tata ze smutkiem popatrzył na mnie i powiedział ze liczba świętych na jego grobie jest liczbą demonów, którym muszę stawić czoło.
Wróciliśmy do mieszkania. Było teraz takie jak na początku, jasne, świeże, ciepłe. Usiedliśmy na fotelach, rozmawialiśmy. Gdy nadszedł czas rozłąki odprowadziłam go pod drzwi, jednak komplet kluczy jakie dała mi babcia nie zawierał klucza potrzebnego do otwarcia drzwi. Zaczęliśmy z tata szukać klucza. Nie znaleźliśmy go. Wszystkie meble; kredensy, szafki, biurka, półki były puste. Jedyne co znaleźliśmy to datę na dnie szuflady: 1945.Tego typu sny pojawiają się gdy zasnę, mają tło religijne, często są przepełnione magią, bólem, śmiercią, makabrą, występują w nich duchy i osoby mi bliskie. W dzień moje życie wydaje się pozbawione problemów, jestem szczęśliwa, jednak jest coś co sprawia, że noc jest dla mnie torturą, proszę, pomóżcie mi.
alicja : Mam wielką prośbę o interpretację tego, jakżesz dziwnego snu.
Rzecz działa się na czymś w rodzaju wyspy, z której rozciągał się widok na przepiękne, aczkolwiek szare miasto (widoczny był z oddali potężny… komin). Nie wiem z jakiego powodu, ale coś ku temu miastu mnie ciągnęło i nazywałam go Kraków, chociaż jestem pewna, ze Kraków to nie był. Wyspa ta była bardzo mała i ciasno zabudowana, tak, że ciężko się było poruszać. Bałam się, że noga mi się poślizgnie i wpadnę do wody z dużej wysokości. Byłam tam z moim przyjacielem, który jest Murzynem( i w rzeczywistości czasami również moim kochankiem). Pamiętam, że pływaliśmy w wodzie otaczającej wyspę, ale woda ta nie była ani morzem, ani jeziorem. Miałam wrażenie, że była to rzeka, lecz w pewnym momencie zmieniła się kompletnie w basen (do tego stopnia, że dno było niebieskie, a woda pachniała chlorem, co dokładnie pamiętam). Pływaliśmy tam i uprawialiśmy seks… analny… Czułam wielką przyjemność, ale równocześnie tak jakbym próbowała uciec. Praktycznie cały sen koncentrował się na uprawianiu seksu w basenie i obserwowaniu miasta, do którego bardzo chciałam iść. Potem już niewiele pamiętam, a jedynie jakieś ciasne mieszkanie, szukanie jakiegoś klucza, jakiś klub, wąskie uliczki przed nim, zimną, mokrą trawę, chyba deszcz i policję próbującą mi wlepić mandat za parkowanie. Z tej ostatniej części snu są to tylko migawki.
Jestem osobą, która raczej nie ma takiech snów, o ile w ogóle jakieś ma, dlatego bardzo bardzo zależy mi na odnalezieniu jego znaczenia, a sama sobie raczej z tym nie poradzę. Z góry dziękuję.
martusia : Witam serdecznie !!!!
Śniło mi się dziś że stałam z moim synem u mnie przed drzwiami i patrzyłam na zbliżającą się ogromną i straszną trąbę powietrzną . Była jeszcze daleko ale powoli zbliżała sie do nas , była straszna , ciemna , niebo ciemne nad nią nad nami nie . Próbuje dostać się do domu ale nie mogę otworzyć drzwi , z nerwów nie mogę włożyć klucza , nagle od trąby odczepia się jakby druga mniejsza , i z ogromną prędkościa leci w moją stronę , ja nadal nie mogę dostać sie do domu , strasznie sięboje o dziecko i siebie , nagle ni stąd ni z owąd , pjawia się moja była wychowawczyni z podstawówki ze swoim wnuczkie ( ona nadal żyje ) ta trąba podąża w naszą stronę , nagle widzę że to nie jest trąba tylko ogromny czarny krzyż który leci prosto na nas Wiwelki czarny taki jaki daje zakład pogrzebowy tylko dużo wiekszy po bokach wstawki chyba srebrne , był majestatyczny i straszny , wbiegłam do domu pobiegłam do pokoju babci ( która już nie żyje , pokój był taki jak za jej życia , teraz jst tam remont , zmarła w nim ) zamknąć okno i nie wiem kto krzyknął , marta nie bój się poleciał na cmentarz krzyż . Cmentarz mam niedaleko od domu . Przeraził mnie ten sen jak żaden inny , bałam się jechać dziś do szkoły nigdy żaden sen mnie tak nie rozbił . Najstraszniejszy był ten krzyż i ta trąba . to że leciał na nas a ja nie mogłam drzwi otworzyć . Co to może oznaczać ???
Vanilia22 : Szukałam po sennikach i innych ksiązkach i nie umiem odnieść tego snu do siebie. Sen był dośc tajemniczy. Byłam w jakimś wielkim pomieszczeniu pełnym skrytek. Z kimś rozmawiałam i szłam pewnym korytarzem. Szukałam konkretnej osoby. Przez okno zobaczyłam grupke piłkarzy, którzy się bili. To raczej wyglądało na prawdziwą walkę aniżeli zwykłą bójkę. Zaczęłam się we śnie bać. Na szyi mialam zawieszone klucze. Taki duży pek kluczy, którymi w trakcie drogi się bawiłam. Były dla mnie bardzo ważne. Wreszcie znalazłam się w jakims ciemnym pomieszczeniu gdzie była skrytka o jaką mi chodziło. I wtedy przyszedł jeden z tych bijących się piłkarzy. Rozmawiałam z nim przekonując go, że nie powinni się tak bić bo to jest przerażające i się rozpłakalam a on się zaśmiał. Kazałam mu obiecać, że będzie raczej gral w piłkę i każdy mecz będzie traktował jak swój ostatni- zaśmiał się i zgodził ze mną.
Między czasie gdy z nim rozmawiałam otworzyłam tą skrytkę coś tam do niej włożyłam i zamknęłam ją. W trakcie tej rozmowy wiem, że zawiesiłam je potem na szyi i sie tymi kluczami bawiłam kciukiem i sprawdzałam czy ich jest dużo jakby zależało odemnie życie….Dodam, że w rzeczywistości zastanawiam się nad sensem mojego związku. Brak mi wiary w jego powodzenie na przyszłość. Dodakowo w duchu powzielam decyzję o rozstaniu ale…. jakoś brakuje mi na sił na dokonanie tego kroku. Mój partner o tym nie wie rzecz jasna. To jest moją tajemnicą.
Czy ktoś umie mi pomóc zinterpretowac ten sen?
M.
olechos : Podchodze do drzwi patrze a tam sasiedzi maja dorobione klucze. W czasie gdy oni probowali otwierac ja zamykalem zamki w drzwiach. Ze strachem i wieznacym w gardle glosem zaczalem krzyczec: Policja! Policja!! Policja!!! W koncu odwracam sie a tu w przedpokoju stoi dwoch milych funkcjonariuszy.:) Tlumacza mi, ze weszli po drzewie, ktorego galezie siegaja okna w kuchni. Wtedy sen sie skonczyl. :shock:
mroofecka : PIERWSZY
Stalam za blokiem na przeciwko mojego i chyba czekalam na kolezanke (nie jestem pewna) pod klatka. Zszedl jakis facet i trzymal paletki do ping-ponga w reku i powiedzial zebym z nim zagrala (stol byl zaraz obok). Zagralam. Skonczylam i poszlam znowu pod klatke. Oparlam sie o slupek. On przyszedl obok mnie. Stanal. Po chwili obial mnie w biodrach i chcial pocalowac, a ja odwrocilam glowe. Byl coraz nachalniejszy
i nagle pojawila sie ni stad ni z owad moja kuzynka. Powiedziala do niego:
‘Zostaw ja! Niewidzisz ze nie chce?!’. On sie tak na nia popatrzal. Ja sie wyrwalam. Weszlam do klatki, kuzynka tez. Chwile tam bylam. Kuzynka poszla do domu (bo mieszkala w tej klatce) a ja chcialam isc do swojego, wiec wyszlam i nagle sie pojawil ten facet. Zaczelam biec przez dlugi chodnik (ktory jest faktycznie obok mnie) i wpadlam do klatki… i akurat drzwi byly otwarte (jak praktycznie nigdy) wiec wbiglam na gore i weszlam do domu. Tyle ze zamknelam drzwi do mieszkania to on uderzyl w nie
(Jakby drzwi na dole byly zamkniete to bym niezdazyla uciec)DRUGI
Szlam po parkingu do domu… i patrzalam na auta (jak zawsze) i w takim bialym maluchu siedzial facet, usmiechnal sie, otworzyl drzwi i powiedzial „czesc (nie nerwusko tylko jakos okreslil mnie przydomkiem jak czlowiek jest zdenerwowany, cos w stylu zdenerwowana kobietko). Ja zaczelam uciekac. Zrzucilam plecak na parkingu i pobieglam do domu. Weszlam i opowiedzialam to mamie. Mama powiedziala mi zebym nigdzie sama nie wychodzila. Po kilku godzinach ktos puka do mieszkania. Podchodze pod drzwi, zdenerwowana. Otwieram powoli… jakby mnie ktos mial zaraz zaatakowac. Okazalo sie ze, to sasiad ktory przyniosl mi plecak. Wzielam go i odetchnelam.TRZECI
Mialam isc z chlopakiem na taki mini koncert. Na poczatku mama mnie nie chciala puscic. W koncu sie zgodzila i poszliszmy. Okazalo sie, ze to zaraz obok mojego bloku. Bylo dosyc duzo ludzi. Stalismy i patrzelismy. Ja sie przytulilam i odrocilam w prawa strone patrzac na bloki i mowiac: ‘patrz jak ta woda miedzy blokami ladnie wyglada jak Wenecji po ktorej plywaja gondole‘ (byla moze tak gdzies po kostki, ale co dziwne nie padal deszcz)
Przytuleni wpatrywalismy sie. Nagle zaczal sie poziom wody podnosic. Zaczelo lac jak z cebra. Panika wsrod ludzi. Gesta mgla zaczelasie unosi jakby ziemia parowala. Nic prawie nie bylo widac. Ktos nas zawolal ze jak chcemy mozemy zwiac stad autem z nim
Chcielismy zadzwonic do mojej mamy ale nie mielismy telefonu. Jakis chlopak nam pozyczyl komorki. Dlugo nikt sie nie zglaszal, wiec powiedzielismy, ze idziemy tylko po pare moich rzeczy. Zaczelismy isc szybko. Ludzie z na przeciwka (czyli w nasza strone) biegli i widzialam jak ktos z tych ludzi dzgnal nozem jakas osobe przed soba. Rozlegl sie przerazliwy krzyk. Ogarnela mnie panika. Szybko weszlismy do mojej klatki, zamknelismy drzwi i woda zaczela sie powoli wlewac. Tak mi sie rece trzesly, ze nie umialam otworzyc drzwi kluczami. Wtedy mnie przytulil i powiedzial ‘juz dobrze, juz dobrze’.Weszlismy do domu. Moja mama powiedziala, ze nigdzie nie mamy jechac tylko tu zostac, a chlopak zadzwonil do swojej mamy, ze zostaje u mnie.
Obudzilam sie…Troche to dziwne i moze sie wydawac smieszne… ale jak sie snilo to bylo straszne… Najstraszniejszy byl moment kiedy ktos zostal dzgniety nozem, poczulam jakby mi serce przyspieszylo
monia 14 : miałam dziwny sen. Śniło mi się że ide z rodzicami i z moimi przyjaciółkami ngdzieś na antarktyde nocą i było strasznie zimno.jak szliśmy to nagle zobaczyłamże nie ma jednej z moich kumpelek. spytałam się gdzie ona jest to rodzice powiedzieli że została w połowie drogi bo nie chciała dalej iść, to ja z koleżankami się do niej wróciłysmy ale nie doszłyśmy do niej tylko na jakiś przystanek i czekałyśmy tam bardzo długo. wkońcu przyleciał statek kosmiczny i zabrał nas do jakiegoś podziemnego labiryntu. tam znalazłyśmy księge a w niej żeczy które musimy znleżć aby się z tamtąd wydostać. to był chyba mokry ręcznik, słonecznik, złoty garnek z pieniędzmi, klucz i płaszcz. mrówki nam wskazywały droge. kilkadziesiąt dni szukałyśmy tych żeczy. raz się zgubiłam ale się odnalazłyśmy. jak mielismy te żeczy to nagle znalazłam się sama na parapcie w mojej szkole ale ktoś mnie zaczą gonić i uciekłam i znowu byłam w tunelu z przyjaciółkami. pużniej nie wiem skąd wziął się tłum ludzi i powiedzieli że są tam zabujcy i ich gonią to wszyscy zaczeliśmy kopać dziure w tym tunelu. to byli ci sami ludzie co gonili mnie po schodach w szkole. chcieli ukraść nam złoto. po kolei wychodziliśmy na zewnątrz a jak zobaczyłam gdzie jestem to okazało się że jestem na 10 pietrze w wierzowcu i siedze na prapecie, a pużniej się obudziłam. co ten ssen mógł oznaczać??
