wala1982: Śniło mi się że stałem nad jakąś jakby sadzawką, niewielkim wykopanym dołem wypełniony jakby mazistym błotkiem. I nagle w moją stronę wyskoczyły dwa duże, piękne szczupaki-nie spodziewałem się że aż takie ładne ryby wyskoczą z tego bajorka. Podniosłem je z ziemi wydawały mi się piękne, zdrowe i duże pomyślałem że zaniosę je do domu zeby pochwalić sie mamie. I wtedy sie obudziłem, piszę bo ten sen wydaje mi sie znaczący. Dodam ze mam 35 lat. Proszę o odpowiedz
Alodia: Witam Wszystkich serdecznie:)
Śniło mi się dzisiaj, że znalazłam się z moim przyjacielem na jakimś wzgórzu (prawdopodobnie gdzieś podrózowaliśmy) chcieliśmy zejść na dół ale nie było drogi tylko takie błotne koleiny,ja nie chciałam się tego podjąć.Usiedliśmy na tym wzgórzu porośniętym trawą i nagle nadleciał jakiś dziwny bocian z czarnym dziobem(teraz czytam książkę Cejrowskiego i on pisał tam o bocianach o czarnych dziobach-moze to przez to ;)ale ten ptak tak jakby hciał mnie zaatakować..bałam się go,podlatywał nisko jakby chciał mnie uderzyć dziobem.Później zamienił się w psa(ale tego pewna do końca nie jestem).
Ciekawa jestem Waszego zdania:)
Pozdrawiam ciepło:)
prezes: witam mam ciagle powtarzajacy sie sen w ciagu ostatnich moze szesciu moze wiecej lat mialem go juz pare razy :
rzecz zaczyna sie tak. Cieply sloneczny dzien na skraju dobrze mi znanego lasu kolo ktorego mieszkam jest naprawde piekna pogoda i decyduje sie na spacer po tym wlasnie lesie w momencie przebycia moze 300-400 metrow sciezka pogoda zmienia sie nie do poznania zapada lekka mgielka dookola lezy swiezy śnieg las nie jest dla mnie przyjazny, dalej znajduje sie na waskiej sciezcze odwracam sie i na jej poczatku ku mojemu zdziwieniu widze lato na calego i w tym momencie orientuje sie ze cos jest nie tak dookola sychac wycie wilkow i grozne warczenie jak by sygnal do ataku zaczynam uciekac w strone brzegu lasu w strone :lata: za plecami i dookola siebie slysze szczek wilków jest ich kolo tuzina czuje ze nie uciekne i w tym momencie wilki sie wycofuja a ja stoje na brzegu lasu w pelni slonca patrzac na ciemny i zimowy krajobraz lasu, tak bylo do tej pory lecz ostatni sen byl przelomem gdyz wilki mnie odciely od drogi ucieczki w lesie wszystkie dookola mnie czekajac na znak dominujacego samca watachy do ataku po czym nagle ow samiec wylonil sie byl czarniejszy od samego koloru czarnego i niesamowicie przerazajacy wygladem i wielkoscia wszedl z gracja na powalony pien drzewa przeszyl mnie wzrokiem i jakby podswiadomoscia powiedzial mi ze z tego lasu po raz ostatni pozwala mi wyjsc zywemu . to jego przeslanie bylo tak prawdziwe ze zrezygnowalem z mojej ulubionej sciezki lesnej wszystko to dobry material do wilmu o wilkolakach lecz prosze mi wierzyc obudzilem sie sparalizowany strachem co o tym myslicie kto mi powie o co chodzi ?!!
Nailah : Ja swoje sny dzielę na męczące i znaczące. Ten o którym chcę napisać należy do znaczących. Chciałabym poznać interpretację snu osób które spojrzą na niego z boku – wydaje mi się, że moja własna interpretacja jest tendencyjna.
To opis mojego snu:
Jestem w lesie mojego dzieciństwa – wszystko jest takie gdy byłam dzieckiem. Idziemy drogą: ja z mamą i bratem. (moi oboje rodzice żyją, mam też jeszcze dwoje rodzeństwa – w dzieciństwie zawsze spacerowaliśmy po lesie wszyscy razem – w śnie idę tylko z mamą i bratem). Sen zaczyna się od obrazu/poczucia że jestem w tym lesie z mamą oraz bratem i jak odwracając głowę za siebie zauważam za nami młodego lwa. Zatrzymuję się aby mu się przyjrzeć – jest piękny, młody, ale już potężny, pewny swej siły. Nie boję się, wiem że nic mi nie zrobi. Czuję się bezpiecznie. A on idąc cały czas powoli drogą zbliża się do mnie. Wtedy ja odwracam się z powrotem i kontynuuję spacer – teraz już z lwem u boku. Przed nami mama z bratem, oglądają się za mną, dopiero teraz zauważyli lwa, mówię im aby się nie bali, że nic im nie zrobi, tylko mają iść spokojnie dalej. Idziemy tak – ja z lwem, a przed nami ok 20m mama z bratem. Nagle spostrzegam jak lew odwraca głowę i zatrzymuje się. Odwracam się za jego spojrzeniem i dostrzegam ludzi za nami. Idą, ale nie drogą – lasem po lewej stronie drogi, na tym odcinku jest lekkie wzniesienie, pagórek, idąc lasem idzie się wyżej niż osoby idące drogą. Widzę jak lew rusza w ich kierunku, idzie. Ludzie zauważając go zaczynają uciekać, biec. Teraz widzę, że jest to mężczyzna z kobietą, młodzi. Lew puszcza się w pościg za nimi. Para tak ucieka (?), że biegnąc kieruje się na nas. Pierwsza jest dziewczyna, widzę ją dokładnie gdy jest na mojej wysokości (ja stoję na drodzę, ona w połowie wzniesienia, porusza się równolegle do drogi) i dostrzegam, że jest na rowerze (!) – w tej samej chwili lew rzuca się na nią, przewraca na ziemię i unieruchamiając swoim ciężarem zaczyna rozszarpywać. Nie czuję lęku, przerażenia. Po prostu patrzę i czuję jakby tak miało być. Naturalnie. Wtedy przypominam sobie o mamie oraz bracie, a z tym uczucie lęku o nich. Pomyślałam „żeby tylko nie próbowali interweniować”. Spojrzałam w ich stronę i zauważyłam, patrzą z przerażeniem, ale mimo to ruszyli w stronę dziewczyny i lwa „nic nie róbcie, zostawcie” mówię. Na to lew podniósł głowę spojrzeć co się dzieje – mama z bratem widząc to zaczęli biec. Pomyślałam „tylko nie to, przecież on zacznie ich gonić jak będą uciekać!”. Lew oderwał się od dziewczyny i ruszył w ich kierunku. Krzyknęłam. Na mój krzyk spojrzał na mnie i… zniknął.
brush : Witam,
Nim zasnełam myślałam o pewnej osobie…która mogłaby być mi bliska.Jest to osoba związana z moją pracą i jest ponad mną.
Śniło mi się że spotkałam koleżankę z którą nie widziałam sie od kilku lat.Była ona nad jakimś jeziorem czy morzem.Ja tam byłam tylko na chwile tzn.musiałam zaraz wracać chyba do pracy ,niepamiętam.Ale zaproponowałąm jej abyśmy popływały,pomimo że ja nie miałam za bardzo czasu.Gdy pływałyśmy zauważyłam delfiny….gdy się do nich zbliżałam trochę się bałam ale gdy już byłam bardzo blisko że mogłam jej dotknąć strach minął.Było ich dam dużo….dotykałam je, głaskałam……dalszego snu nie pamiętam.
frania : Proszę o interpretację. W moim śnie było sporo myszy biegających po pokoju, który najpradopodobniej wynajmowałam. Tych myszy było tak dużo albo tak były głodne, że jedna połykała drugą i to widziałam.
chyba w tym samym śnie pojawiła się moja zmarła babcia, ale jej nie widziałam. Leżała chora w domku obok i miała być operowana, bo była ciężko chora.
Potek : Ten sen przyśnił mi się z 7 lat temu, ale do dzisiaj pamiętam tak jakby śnił mi się wczoraj.
Znalazłem się nagle w tak jakby w wielkim ogrodzie. Przypominało to trochę labirynt, bo po moich bokach były 2 „ściany zieleni”. Było dużo przeróżnych kwiatów (których nie widziałem nigdy na oczy), dużo liści i gałęzi. Przede mną była trawiasta ścieżka, która była między tymi ‘ścianami’. Obejrzałem się, lecz za sobą zobaczyłem tylko ciemność, tak jakby światło leciało z drugiej strony. Nic nie było widać i wiał z niej chłód. Poszedłem więc przed siebie, na tą jaśniejszą stronę. Spacerowałem powoli. Przez ten czas podziwiałem kwiatki, przyglądałem się przyrodzie, zauważyłem nawet winogrona. Po jakimś widać było widać wyjście. Za przejściem widziałem tylko zielone pagórki i jasno-błękitne niebo. Gdy byłem z tak około 10 metrów przed wyjściem, z gałęzi nade mną zeskoczył czarny gepard. Miał wielkie, błyszczące, fioletowe oczy. Stał do mnie bokiem i wpatrywał się we mnie. O dziwo, nie czułem strachu. Podszedłem do niego i chciałem go dotknąć ale obudzilem sie… taki psikus był z tym czarnym kotem, gdy byłem już przy wyjściu zagrodził mi drogę, a potem się obudziłem. Coś to może znaczyć?
Ten sen pamiętam bardzo dobrze, pewnie dlatego, że dziwnie się wtedy czułem. Byłem pełen, energii, odczuwałem ciepło, euforie, radość. Obudziłem się nagle, ale nie byłem zmęczony, ani zaspany. Przez kilka następnych dni z trudem zasypiałem. Było to dla mnie takie przeżycie, że nie chciało mi się spać.
Bardzo proszę o interpretacje tego snu ;)
Yria : ogólnie moje sny są mało realistyczne, ale ten był inny. Dwa dni temu zerwałam z chłopakiem i w tym upatruje sie podstaw snu, ale tak naprawde nie wiem co znaczy. Oto on: siedziałam gdzieś z przyjaciółmi byłego chłopaka rozmawialiśmy, nagle pojawiły się dwa dwa psy jednogo z kolegi, myślałam ze nic mi nie zrobią więc chciałam sie z nimi powygłupiać ale nagle zaczęły mnie gryść,zaczęłam wołac kolege ale on jakby nie słyszał(nie zwracał na to uwagi) dopiero po dłuższej chwili mi pomógł, potem nagle powiedział mi że chce ze mna rozmawiać były chłopak(z ten z którym sie rozstałam).Zdziwiło mnie to ale sie zgodziłam porozmawiąć. On prosił mnie żebym do nie go wróciła tłumacząć co robił źle,dlaczego itd. potem znalazłam sie juz w innym miejscu, byłam tam z moim i byłego chłopaka dzieckiem, podświadomie wiedziałam że jest nasze ale tak naprawde nie wiedziałamjak to sie stało, wiedziałam tylko że wogule nie karmiłam go piersią, to wiedziałam także podświadomie. Moje sny ogółnie dzieją sie w różnych często nie realnych miejscach, w śnie wydaja sie normalne ale gdy sie budze wiem że nigdy tam nie byłam, często też ludzie którzy mi się snią wyglądaja całkiem inaczej niż w rzeczywistości, ale wiem że to ta osoba. prosze niech ktos mi pomożę z tym snem;))
Alodia : Jakiś czas temu śniłam,że na drzewie przy moim rodzinnym domu siedział przepiękny duży rajski ptak..był cudowny-kolorowy.turkusowo-żółto-zielony.Próbowałam wyrwać pióro z jego ogona ale nie mogłam dosięgnąć..a on siedział spokojnie.
Szłam w kierunku domu,jakaś obca kobieta stojąca przy drzwiach powiedziała”że ten ptak może nie jeść,może nie pić ale trzeba dużo do niego mówić bo inaczej zdechnie”.
uhu : Snilo mi sie, ze walczylam z jakims zwierzem, nie pamietam jakim. Wiem tylko, ze „go odstraszylam” i zaraz przyszla czarna pantera. byla bardzo umiesniona. ja bylam na drzewie, wchodzilam wyzej, by nie dac sie pokasac. ale w sumie doszlo do starcia. pamietam, ze ugryzla w reke. Balam sie, ale pamietam pewna zaleznosc, ze im bardziej sie balam, tym byla agresywniejsza, z czasem ktos mi powiedzial, jakis głos: badz silna, badz pewna etc. i faktycznie im mniej sie balam tym pantera byla slabsza. w koncu odeszla.
Dalszy ciag tego snu byl taki, ze zeszlam z drzewa i sie spieszylam do domu, bo zaraz mialam uczyc dzieciaka. widzialam nawet jak ten dzieciak szedl do mnie, staralam sie byc pierwsza, udalo mi sie. nie chcialam go, nagle przyszla jakas druga dziewczynka- mala ruda, nie wiem, czemu wydawala mi sie „nieatrakcyjna”, tez na lekcje, przesunelam ja na pozniej i bylam spieta.
nie wiem, czy ta druga czesc jest istotna, ale ciekawi mnie ta pantera.
Dzieki za pomoc i pzdr.
