marccia : Prosze o interpretacje, ponieważ śniły mi sie buty- kozaki, które aktualnie noszę. Sa koloru czarnego. W śnie podniosłam jednego z nich i odkryłam ze z tyły na obcasie jest wielka dziura i wystraszyłam sie, że w czym ja teraz będę chodzic.
I jeszcze jedno, bo śniło mi sie dziecko- mała dziewczynka, blondynka. Jechałam autobusem, było troche ludzi, to było chyba dziecko kierowcy tego autobusu i on mnie poprosił abym się nim zaopiekowała, a ja chętnie zajęłam sie ta dziewczynką. Wogóle to ostatnio jakos często śnia mi się małe dzieci. Nie mam pojęcia co to może oznaczac. Będę bardzo wdzieczna za pomoc. Pozdr.
kttosiek : Wychodzę na ulicę i widzę że nie ma mojego samochodu, który jeszcze przed chwilą był tu zaparkowany. Początkowo myślę że zapomniałem gdzie go zostawiłem, ale po chwili mam pewność że został mi skradziony. Dzwonię już na policję, ale gorączkowo rozglądając się wokół widzę, że jest zaparkowany na innej ulicy. Jest otwarty a na siedzeniu kierowcy stoi jakieś pudło. Wyjmuje je z pewną obawą i widzę, że jest w nim niemowlę z dziwnymi znakami namalowanymi na twarzy. Dziecko uśmiecha się do mnie a ja biorę je na ręce. W tym momencie pojawiają się dwie kobiety i pokazują mi kartkę na której napisane jest, iż matka zrzeka się praw do dziecka. Obydwie kobiety są wręcz zadowolone z całego zdarzenia i mówią, że jeśli dziecko było w moim samochodzie to powinienem ja przygarnąć. I tu koniec.
Rany to już mój piąty post w ostatnim czasie – jeśli i ten pozostanie bez odpowiedzi to stracę wiarę w ludzi :-)
justyś123 : Sniło mi sie że moje dziecko spadło z balkonu ja byłam z nią ale nie udało mi sie jej złapać. Na dole pod balkonem zobaczyłam ciałko dziecka we krwi. Pamiętam, ze spotkałam jakąś nieznajomą i zwierzyłam sie jej że moje dziecko nie żyje i, ze strasznie płakałam poprostu wyłam. Tyle pamietam. Rano byłam poprostu przerażona tym co przeżyłam w tym śnie.
Jeśli ktoś zechciałby zając sie moim snem z gory dziękuje i pozdrawiam wszystkich.
joasiap2 : Bardzo proszę o interpretację snu. Troszkę mnie zmartwił, bo obecnie jestem w ciąży, a jedną ciążę już straciłam więc teraz jestem pewnie wszystkim przewrażliwiona.
Śniło mi się że urodziłam śliczną dziewczynkę. Poród odbył się w domu bez problemów. Potem dziecko trzymała moja mama, która nie żyje od 5 lat. Była ubrana na czarno, trzymała moje dziecko, nic nie mówiła, siedziała smutno. Przychodzili wszyscy z rodziny oglądać dziecko, a moja mama je trzymała i nikomu nie dała dotknąć. Troszkę mnie ten sen przeraził. Co może oznaczać? Czy mama chce zabrać do siebie moje nienarodzone jeszcze dziecko?
dusia322 : Od pewnego czasu marze o siostrze i bardzo namawiam rodziców ale sytuacja wygląda tak ze mama chce a tata nie ale to nieważne…. chodzi o to ze śniło mi się ze jestem w kościele jest już koniec mszy bio są ogłoszenia parafialne i ksiądz mówi ze były dziwne zgony i ze niektórzy nie wierzą w nie więc otworzą trumny dalej jesteśmy przed kościołem i otwieram trumnę 5 miesięcznego dziecka i nagle wydaje mi się ze ono śpi potem mierze mu puls i okazuje sie ze żyje nagle otwiera oczy i ze nie wiadomo było nic o nim więc go moi rodzice zaadoptowali bardzo proszę o zinterpretowanie tego snu ponieważ nie wiem co o tym myśleć .
Ryfka : Jeśli ktoś poświęci mi chwilkę będę wdzięczna. Jednej z ostatnich nocy miałam sen, a właściwie był to zlepek snów. Nie umiem sobie wytłumaczyć, czy to co mi się przyśniło jest tylko i wyłącznie odreagowaniem ostatnich wydarzeń, które miały miejsce w moim życiu, czy są to obrazy nic nie znaczące, czy może mówiące o czymś, czego zupełnie nie umiem zauważyć.
Otóż pierwszym z wątków tego snu było to, iż znajduję się w szpitalu. Był to duży, stary, zaniedbany szpital. Chodziłam po korytarzach i zagladałam do sal. Najwyraźniej czegoś lub kogoś szukalam, lecz nie wiem co lub kto to mógł być. Zajrzałam do jednej z sal. Otworzyłam wielkie drewniane drzwi. Sala była ogromna, a na łóżkach leżały same kobiety w róznym wieku. Nastepnie wyszłam z powrotem na korytarz, otworzyłam znowu jakieś wielkie, drewniane drzwi. Przede mną wyjawiła się również sala chorych. Tym razem była to mniejsza sala i było w niej masę łóżek, na których leżeli starzy, chorzy mężczyźni. Ich widok napawał mnie smutkiem. Zatrzasnęłam drzwi i szłam nadal ciemnym korytarzem. W pewnym momencie podbiegły do mnie dziewczyny (we snie wiedziałam, ze są to moje koleżanki, lecz teraz dokładnie nie umiem przypomniec sobie kto to był). Koleżanki dały mi malutkie dziecko, noworodka, zawiniętego w jakiś kolorowy kocyk. Widać było, że to dzieciątko dopiero co się urodziło . Jego buźka była jeszcze czerwona. Pamiętam, że miało czarne włoski na główce. Nie chciałam brać tego dziecka, mówiłam, że to nie moje dziecko. One jednak upierały się, że mam wziąć dziecko; że to moje dzieciątko. Sen w tym momencie się urwał.
Nastepnie przysniło mi się, że mój tata umarł. Bardzo płakałam. A po chwili nastepny sen, że przyjeżdżam do rodziców, wchodze do bloku i nie mogę znaleźć drzwi ich mieszkania. Błąkam się po korytarzu, wchodzę na piętro rodziców i widzę, że nie ma tam drzwi oznaczonych nr. ich mieszkania. Są jakieś inne wejścia, inne mieszkania i inne nr. mieszkań, co było niedorzeczne, gdyż na tym piętrze nie powinny się one znajdowac. Byłam zdezorientowana i przestraszona.
Nie wiem, czy sen ze szpitalem i noworodkiem mam odnieść tylko i wyłącznie do odreagowania tego co działo się ostatnio w moim życiu (a mianowicie znalazłam się w szpitalu i straciłam Aniołka, którego nosiłam pod serduszkiem; natomiast śmierć taty we snie mam traktować tylko i wyłącznie jako moje obawy, gdyż tata jest po 2 zawałach, a przed kilkoma dniami na moich oczach umierał mężczyzna w jego wieku, również na zawał serca)?
A co miało znaczyć poszukiwanie mieszkania rodziców?????
Proszę o pomoc.
olucha3000 : mialam dzisiaj taki bardzo dziwny sen…jak zwykle byl bardzo skompliwowany i rozbudowany ale zapamietalam z niego tylko tyle:głownymi bohaterami bylam ja i dobry kumpel mojego chlopaka ktorego ja w rzeczywistosci rowniez bardzo lubie,moze nawet odrobine mi sie podoba ale mam do niego podejscie czysto jak do kumpla,zreszta pomijajac wszystko inne nawet w dogodnych warunkach nie chcialabym sie z nim wiazac bo wim ze to nie jest materaial na”takie sprawy”, wracajac do mojego snu w tym snie cos miedzy nami bylo dobrze nie pamietam o co dokladnie chodzilo ale pamietam jak jechalismy razem samochodem z moim ok siedmoiletnim synkiem o ktorym niedawno sie dowiedzialam(co jest juz dziwne bo mam 20 lat!)bylo cieplo i slonecznie na dworze i tak jadac zauwazylam ze ten synek i ten kumpel mojego chlopaka sa bardzo podobni do siebie okazalo sie ze to nasze wspolne dziecko o ktorym wczesniej zeadne z nas nie mialo pojecia od tego momentu zaczelismy w tym snie byc jakby para czy cos w tym stylu dobrze nie pamietam tylko wiem ze sie calowalismy, nastepna rzecz jaka pamietam bylo to ze ja z tym kumplem mojego chlopaka gdzies odjezdzalismy sami a ten nasz synek mial gdzies zosta i kiedy ruszylam on skoczyl na samochod i jechal z nami trzymajac sie drzwi kierowcy z mojej strony ale my nic z tego sobie nie robilismy to byly dla nas niewinne wyglupy, taka zabaw, kiedy auto zaczelo sie rozpedzac kazalam synkowi zejsc bo moze mu sie cos stac ale on trzymal sie dalej i sie smial, kiedy auto nabralo predkosci maly sie jakos zle zlaapl i sie puscil spadl na asfalt za samochodem przeturlal sie kilkA razy i wtedy przejechal po nim tir, widzialdokladnie jak miażdrzy mu glowe…nastepne co pamietam to duza hala jakby na jakims lotnisku pelna ludzi ale wiem ze to byla jakas uroczystość z powodu smierci mjego synka, ja bylam zalamana i smutna i wtedy przyjechal on (ten kumpel mojego chlopaka)ze swoja dziewczyna(w rzeczywistosci takowej nie posiada)kotra niby mial zanim miala miejsce ta cala sprawa ze mna ale skoro nasze wspolne dziecko nie zylo to poczol ze nic nas wiecej nie laczy i kze do niej wrocic, ja widzac to sie wsciekalm iprzy wszystkich i on do mnie podszedl i powiedzial ze jak sie czuje samotna po stracie dziecka i jak chce to on ta swoja dziewyczyne moze zostawic i byc ze mna (bezsens!)oczywiscie odmowilam bo nie chcialam jego łaski i on wrocil do tamtej a jak w tym momencie jakby gdzies odplnelam od tego wszystkiego od niego,od pogrzebu od tych wszystkich ludzi…i to koniec obudzilam sie rano troche skolowana i nie wiem co o tym wszystkim myslec….
catmen : Śniło mi sie, że miałem dziewczynę i ona zaszła w ciążę, tuż przed porodem uciekła ode mnie. Zacząłem jej szukać, w końcu znalazłem ją w małym miasteczku, gdzie słupy energetyczne waliły się na staruszki, a puste autokary odjeżdżały do Rosji. Zobaczyła mnie i zaczęła uciekać. Była wtedy z wózkiem, więc wiedziałem jak szukać. Domki w tym mieście były kamienne i malutkie, a przed każdym stał dziecięcy wózek, neistety w żadnym nie odnalazłem swojego dziecka. W końcu został mi ostatni dom, był większy niż wszystkie, rodem z filmów o draculi, gdy otworzyłem drzwi przeraziła mnie ciemność. Nic nie było widać, bałem się tam wejść, chociaż wiedziałem, że gdzieś tam jest Ona i moje dziecko.
Z góry dziękuję za interpretacje.
Vanilia22 : Pierszy sen: Idę drogą zaśnieżoną. Po drodze spotykam staruszkę. Prosi o popdrpwadzenie jej do domu. Wybiera drogę dalszą i zaokrągloną. W czasie drogi ona zamienia się w dziecko i biorę ją na tzw „barana”. Dziecko staje się coraz cieższe aż śniego mam po kolana. Coraz trudniej mi ją dzwigać. Idziemy przez las. Na drodze wyrasta nam pudełko. W środku są łyżwy. I dziecko chce je mieć. Biorę te łyżwy ale kosztem tego zapadam się w ten śnieg i ziemię po sam nos. Wystają mi oczy poza i wszystko mi śmierdzi benzyną. To ostry i bardzo kręcocy zapach. Zmeczona zamykam oczy.
Drugi sen:
Jestem w jakiejś sali. Przedemna za biurkami siedzą dwie panie. Chcą ze mną rozmawiać. Ja nie mogę boli mnie język. Odkrywam że jest poprzekłuwany dwoma agrafkami. Boli mnie język i dziąsła. Przepraszam panie i na boku wyjmuje jeden. Jednak to nie pomaga i wyjmuję za raz drugi. Ale i tak nie mogę mówić gdyż język boli i uniemozliwia mi wydobycie słow. One czekają cierpliwie. Końca snu nie pamiętam ale gdzieś kojarzy mi się, że powiedzialam coś. Coś co one zaakceptowaly.
Ktoś mi pomoże?
Pozdrawiam
anuli2 : Chciałam poprosić o interpretacje mojego snu!
Śniło mi się do dwa tygodnie temu, do dziś nie mogę o tym zapomnić. Zatem zaczynamy…..
Dostałam propozycję lotu w kosmos wraz z siostrą, oczywiście zgodziłyśmy się(daleko nam jednak do astronautów, bynajmniej ani fizyka ani astronomia ani matematyka nas nie interesuje) Wyruszyłyśmy, oglądałam przepiękne gwiazdy,(pamiętam że czułam jak serce mi mocno bije), moja siostra wyglądała na zahipnotyzowaną, ja się tak czułam, jednak najpeikniejsze było przed nami. Nagle ukazał się ogromny przpiękny księżyc, ale naprawdę cudowny, lśnił! Właśnie tam miała skończyć się nasz misja. Miałyśmy dolecieć na książyc i zrobić badania! Kiedy nasz statek wylądował na tym przepięknym gruncie, biegałyśmy z siostrą śmiałyśmy się, rzucałyśmy pyłem! Było tak bezgtrosko i wspaniale.! Zadzwoniłyśmy telefonem komórkowym do rodziców by opisac im ta cudowną planetę!Wracając okrażyłyśmy cały księżyc(to było coś wspaniałego) Miałyśmy awairę śilników, będąc już w atmosferze nasz statek ropadł się, siostrę która spadała złapał jej chłopak w ręce, ja natomist spadłam na beton(nic mi się nie stało)! Chciałyśmy erócić do domu, ale pociąg jechał w jakieś bezdroża, oddalałyśmy sie…….. i nagle nie wiem w jaki sposób znalazłyśmy się w domu! Sen był cudowny,ale prosze o interpretację!!Druga sprawa jest taka. Mam 17 lat, non stop snią mi się dzieci! (DZISIEJSZY SEN)A wygląda to tak….Jestem mamą, ale nie bardzo wiem jak mam się dzieckiem zajmować, dziś miałam ytaki sen, że nie nakarmiłam dziecka tylko zrobiła to za mnie obca kobieta, na którą się smiertelnie obraziła, bo zabrała mi to dziecko i zachoeyeaa sie jakby było jej. kIEDY DZIECIĄTKO SPAŁO PATRZYŁAM NA NIE I PŁAKAŁAM, GŁSAKAŁM PO GŁÓWCE I PRZEPRASZAŁAM ZA NIEUDOLNOŚĆ! Kiedyś sniło mi się, że broniłam swoje dzieci przed niebezpieczeństwem, kilka dni temu, że moja mama urodziła bliźniaki, jedno było niepełnosprawne , barakowało mu dłoni i na przekór dzisiejszemu snie zajmowałam się nimi zamiast mojej mamy!! Nie wiem dlaczego tyle razy śnią mi się dzieci!! ??
