iza21 : Sen ten przyśnił mi się niedawno. Jestem w domu moich zmarłych już dziadków. Dom ten bardzo rzadko mi się śni. Stoje w jednym z pokoji w pustej, białej wannie. Nagle zaczynam sie chwiać, czuje, że zaraz zemdleje. Naprzeciwko mnie jest okno, patrze w nie. Wyciągam ręke przed siebie jest ona ubraną w piękną haftowaną białą rękawiczkę, na palcu mam złoty pierścionek. Nagle ktoś łapie moją dłoń i przyciąga mnie powoli do siebie. Przytula mnie i obejmuje. Jest to chłopak którego znam w rzeczywistości i z którym coś mnie łaczy.Czuję się już dobrze. Stoje z nim w tym pokoju.Sen się urywa. Chciałabym dodać, że sądze że sen ten miał jakieś przesłanie ponieważ kiedy wcześniej śniło mi się że jestem w tym domu moja zmarła babcia mówiła do mnie w tym śnie. Wszystko co powiedziała byłą prawdą. :shock: Prosze o pomoc w interpretacji.
Endriu : Wczoraj w nocy miałem bardzo niepokojący sen, zresztą sami przeczytajcie.
Na początku snu byłem w szpitalu, był on bardzo zaniedbany a sala z łóżkami wyglądała okropnie. Łóżka koloru brązowego na dodatek piętrowe ( myślę że ten moment mógł być spowodowany wrażeniami z wyjazdu ponieważ spałem w schronisku młodzieżowym ). Na dwóch łózkach koło siebie leżeli moi dziadkowie. W późniejszej fazie snu leżał tylko dziadek a babcia ja i moja mama siedzieliśmy koło niego ( dziadek miał operacje raka wiec stąd chyba pojawił sie w moim śnie, ale operacja się udała :) ), w pewnej chwili wszystko się zmieniło, nie siedzieliśmy na duzej sali tylko na małej z łóżkiem piętrowym na którym lezał dziadek oraz z rozłożoną kanapą na której leżał koc ( myśle że to też spowodowane wrażeniami z wycieczki). Ale teraz jest cos czego nie rozumiem, podszedłem do tej kanapy, a koc zaczął wariować i rzucac się po całym łóżku… byłem przerażony i stałem jak wryty, mój dziadek zerwał się z łóżka i pobiegł do rogu łóżka mocno się zamachnął tak jakby chciał cos uderzyc nad kocem, machnął ręką ale nic sie nie stało koc dalej szalał… tu też jest coś dziwnego bo zacząłem racjonalnie myślec tak jakbym nie spał. Czytałem kiedys ze w takiej sytuacji trzeba krzyknąć jakąś regułkę do Boga o pomoc. Krzyknąłem więc „Jezu Chryste ratuj…” poczułem ścisk na gardle mój krzyk nie wydobył się co wiecej chciałem głośno krzyczeć a nie mogłem wydusic z siebie ani słowa. Pamietam ze zanim sie obudziłem widziałem jak świat jak przez łzy… myśle że mimo wszystko mój cichy krzyk pomógł mi się obudzic…
Teraz po tym wszystkim czuje ze jest ze mną cos nie tak… coś się dzieje albo coś się zbliża
akira : Ostatnio śniło mi się że jadę z moją babcią autobusem, gdzieś, ale tak do konca nie wiem gdzie. Siedziałam sama, a przedemna babcia z jakims panem, naprzeciwko siedzial tez jakis facet, i oni oboje mieli blok do rysowania. Pamiętam ze bacznie przyglądałam sie tym facetom i temu bloku.Potem autobus sie zatrzymal i wysiedlismy. Stalam na przeciwko wielkeigo mury, na koncu z drutem. Przed nim stala tez moja babcia i potem akas osoba położyla na tym drucie bluze albo koc ( ta osoba byla z drugiej strony, to chyba bylo więzienie). Miala na ten mur miala wspiac sie niby moja babcia ale to ja musialam. Dodaje ze moja babcia zyje. Co moze oznaczac ten sen?!
dafne : Juz trzeci raz w tym miesiacu sni mi sie,ze jem z moja babcia lody.Babcia jest zdrowa i ma sie dobrze,czasem ja odwiedzam,bardzo ja kocham.Nie bardzo rozumiem sensu tego snu,za kazdym razem ma inna scenerie i jedyne co laczy te wszystkie sny to ze wcinamy z babcią lody.Nie przypominam sobie zeby wczesniej jakis motyw snu tak czesto sie powtarzal jak ten.Co to moze znaczyc?
aliszia : bardzo proszę o interpretację gdyż nie znalazłam tego tematu w kategorii snów..
otóż dziś w nocy śniło mi się że obie z moją koleżanką trafiłyśmy do studni, każda z nas do osobnej i miałyśmy w nich schodzić w dół, miałyśmy na sobie te linki zabezpieczające jak ci na ściance wspinaczkowej, jej studnia chyba była pusta w środku a ja musiałam omijać jakieś kamienie w niej.. za chwile doszłam do poziomu gdzie były same kamienie.. tak jakby dno i nie dalo sie przejsc dalej ale jak tąpnęłam i mocno uderzyłam nogami to te kamienie się zawaliły i moglam iść dalej w dół w końcu udało mi się dotrzeć do końca gdzie było po prostu dno i wołałam do koleżanki czy jej sie udalo ..
i potem udało mi sie wyjść stamtad korytarzem który był zaraz obok dna.. i przejsc do pomieszczenia gdzie spotykała się moja rodzina.. jak sie okazało nie było to dobre spotkanie.. babcia powiedziała że zmieniła testament i gdzieś tam wyjezdża i mama popatrzyła na mnie okropnym wzrokiem że to moja wina
(dla wyjasnienia – babcia ma mi przepisac mieszkanie w krakowie bo ja wczesniej mialam tam studiowac ale jestem w warszawie a babcia mieszka sama i mamie zalezy zebym ja babci nie zaniedbywala.. i ze mam ja odwiedzac pare razy w roku. )
Nanaja : Witam, dopiero co się zalogowałam.
Dzisiaj miałam bardzo dziwny sen, który obudził mnie i od tej pory już nie śpię, może ktoś pomoże mi go zinterpretować. A więc:
część 1 – szłam do domu z ukochanym, przystanęliśmy przy samochodzie kobiety sprzedającej jajka, kupiliśmy dwie palety, pamiętam że szukałam drobnych, widziałam monety 5 złotowe i banknot 50 złotowy. Wchodząc do klatki zachaczyłam ramieniem o stojącą za drzwiami drabinę, na której stał człowiek. Drabina się zachwiała, człowiek spadając uderzył we mnie, mój chłopak powiedział do mnie „zabiłaś człowieka”, a ja na to „to nie człowiek, to kukła, gdyby to był człowiek, to by mnie przewrócił”. Idziemy dalej, chcemy dostać się na 5 piętro, bo na takim mieszkamy. Nad nami jakieś rusztowania, kolejna drabina, wchodzę po niej i widzę między szparami niebo, nie ma pięter, tylko ta drabina w górę. Myślę , znowu remontują nasze piętro.Schodzimy w dół, gdzie nagle pojawia się szatniarz i wieszaki z kolorowymi numerkami. Coś pokazuje mi na komputerze, jakiś starszy człowiek coś mówi (już nie pamiętam tego kawałku snu).część 2 – jestem u dziadków, najpierw z ciocią szukamy jakiś papierów, chyba ZUSowskich, potem słyszę wołanie dziadka z łazienki, biegnę do niego, a on siedzi w bardzo dziwnej pozycji w wannie, w wodzie koloru sinego, i z dziwnym uśmiechem, ledwo słyszalnie mówi do mnie „przynieś mi t….”, nie rozumiem co mówi, pytam co się dzieje, nagle upada na twarz do wody, sprawdzam mu puls, żyje, prosi kolejny raz o ten sam specyfik czy coś takiego, wołam babcie, ale nie przychodzi, pytam się dziadka czy mam dzwonić po pogotowie, mówi nie, już mu lepiej ale chce to coś na „t”. Biegnę do pokoju, na stole stoi inhalator, biorę go i… budzę się.
Jest 4:42, jestem zdenerwowana, mój dziadek od jakiegoś czasu żle się czuje, byłam przez niego i babcie wychowywana od małego. Od roku mieszkam 75 km od nich razem z chłopakiem. Tęsknię za nimi i jadę do nich w niedziele. Nie wiem czy ten sen ma jakieś złe znaczenie, ale napewno odzwierciedla mój stan. Jestem bardzo zrzyta z dziadkami i jak cokolwiek im się dzieje to zaraz popadam w zły nastrój i jestem nerwowa. Kiedyś miałam sen, że dziadek zrobił sobie coś w nogę i miał ją w gipsie tak jak ja. Po około dwóch miesiącach miał połamane kości śródstopia. Sen proroczy ?? Innym razem śniło mi się, że dziadek umarł za kierownicą, a ja siedziałam z tyłu i próbowałam wyhamować auto. A w rzeczywistości dziadek jako pasażer jadąc wujkiem źle się poczuł, zakręciło mu się w głowie i w sumie od tamtego czasu źle się czuje.
Proszę, niech ktoś mi odpisze, ja boję się tych snów.
nika3_25 : Snilo mi sie ze bylam w domu-chyba to byl moj dom.i w kuchni, ktora była pusta-stał tam tylko stół ze zwykłych desek była moja nieżyjąca juz babcia, ktora była ubrana w niebieski fartuch.babcia mieszala rękoma surowe mięso, które było w duzej niebieskiej misce na stole.co jakis czas próbowała to mięso i mówila ze jest dobre. potem poszłam do pokoju zeby zdjąć jakiś mały obraz. i tak mówiłam chyba do babci że sie ciesze ze ona zyje.ona cały czas była usmiechnieta i zadowolona.prosze o pomoc w interpretacji.
maj78 : Bardzo proszę o interpretacje snu/ów. Od jakiegoś czasu śnią mi się drzwi w domu mojej zmarłej babci. Babcia umarła w 2000 roku. Te drzwi śnią mi się otwarte. 1-szy sen: jestem u niej w domu, jej nie ma,ale nie czuję się żle(kiedys tam mieszkałam), nie czuję też ze ona nieżyje. Ktoś puka albo i nie ale ja otwieram te drzwi a przed nimi stoi jej siostra (również już nieżyjąca) i pyta mine:To ty przyszłaś? Próbuję jej wytłumaczyć : To Ty ciocia przyszłaś ale ona znów: No widzisz myślałam,że to nie ty a to ty przyszłaś. 2-gi sen: Sni ła mi się babcia z którą jakby nigdy nic jestem w domu ( u niej) ona ogłąda ten dom, chodzimy po pokojach, otwiera szafę, z niej wyskakuje jej piesek, też już go nie ma, potem te drzwi: Ona je otwiera i rusza na zawiasach, drzwi chyba się rozlatuja albo zaczynają sie psuć, pyta: Co z tymi drzwiami się dzieje? ja: Ojciec je naprawia lae jeszcze coś ma zrobić.Ona : Niech on nic nie robi bo widzisz że one sieniedługo rozlecą. Potem wychodzimy na ulice i pokazuję jej gdzie moi rodzice „sie pobudowali”. Podoba jej się. Potem wracamy ta samą drogą, spotykamy jej siostrzenicę, to osoba z krórą miała b. dobry kontakt. Babcia rozgląda się po ulicy i mówi że chyba zemdleje, troche sie osuwa ale nie widzę że upada. We śnie jest jeszcze jakis koń przy wozie, łbem dotyka mojej łydki.Bardzo proszę o interpretację bo coś czuję, że może to być dla mnie ważne
maja22 : snilo mi sie,ze babcia,ktora umarla 2 m-ce temu.przyszla na swiat jako duch,bo jak chciala ja dotknac moja siostra to nie mogla tego zrobic,bo rece przechodzily przez jej cialo,jakby byla duchem.chciala wyrzucic sasiadke(taka,ktora nam zawsze przeszkadza spokojnie zyc) przez okno,ale pchala ja do tego okna za pomoca wozka mojej corki.to bylo straszne,bo jak sie obudzilam to lezalam,tak jak sie w trumnie lezy(z rekoma skrzyzowanymi na klatce piersiowej)i do tego wydlwalo mi sie jakbym uslyszala jej glos po przebudzeniu.dodam jeszcze,ze bylam najlepsza wnusia babci i tylko mi sie jak do tej pory przysnila i to juz 2 raz.bardzo prosze o interpretacje tego snu!
klapoufy : Mailam ostatnio bardzo niepokojacy sen. Mianowicie snilo mi sie ze razem z mama i dziadkiem, ktory w rzeczywistosci umarl w marcu tego roku, poszlismy na pielgrzymkę. Mama jakos sie od nas odlaczyla, w kazdym razie z dziadkiem czesc drogi szlam sama, w pewnym momencie dziadek gorzej sie poczul, widzialam jak opada z sil, jak na moich rekach odchodzi, wzielam go na rece i pognalam co sil w nogach do domu po rower by latwiej bylo nam podrozowac dalej i dotrzec w konczu do celu, dotarlismy do jakiegos kosciola z cegly. Z dziadkiem w czasie drogi nie rozmawialam bo wiedzialam ze najwazniejsze jest to by dotrzec na czas do kosciola. Dotarlismy, mialam wrazenie ze dziadek jeszcze zyl ale jak zdjelam go tylko z roweru wiedzialam ze juz odszedl.
Moje rzeczywiste relacje z dziadkami:zawsze mialam z nimi bardzo dobry kontakt, bardzo mocno ich kochalam i z wzajemnoscia, bylam ukochana wnuczka dziadkow. Wiele razy snila mi sie tez babcia ktora umarla trzy lata wczesniej i wiem ze przychodzila w tych snach mnie ostrzegac przed czyms zlym. Zreszta na co dzien i tak czuje jakby stale sie mna opiekowali. Dlatego tymbardziej ten sen wydal mi sie dziwny i zastanawiam sie czy nie jest jakas przestroga.
